Posty

Kamieniołom zamknięty

Obraz
Od dłuższego czasu nic się tu nie dzieje i cóż - nie ukrywam, że nie ulegnie to zmianie. Pisanie o muzyce nie jest proste, a ciekawe pisanie - jest tyle subiektywne w ocenie, ile jeszcze trudniejsze.

Cały czas pojawiają się nowe płyty, nowe koncerty, które sprawiają mi radość i stanowią treść mojego życia, ale tak jak kiedyś zacząłem produkować tutaj swoje wypociny z potrzeby serca, tak teraz chyba przestałem odczuwać tę potrzebę.

Ciąg dalszy nie nastąpi.


2016 - podsumowanie nie tylko muzyczne

Obraz
Muzyka i rzeczy związane z nią to coś, co naprawdę potrafi utrzymać w jakichś ryzach psychicznych. Nie boję się tego stwierdzić. Jestem w stanie wręcz zadeklarować, że gdyby nie muzyka i różne okoliczności z nią związane, to z pewnością dawno przestałbym przejmować się czymkolwiek i popadł w jakąś totalną apatię, lub w najlepszym wypadku: rutynę.  W drodze prawie zawsze towarzyszy mi muzyka i chyba ten rok zdecydowanie wyprzedził poprzedni pod względem albumów, których niuanse zgłębiałem nie na kanapie, przy wieży, lecz w bliższej lub nieco dalszej drodze: pieszo, autobusem, pociągiem (rower wciąż gdzieś tam na mnie czeka, a i tak jazda ze słuchawkami to raczej średni pomysł)...

Być może to zdeterminowało obecność Wędrowców Tułaczy Zbiegów, albo fakt, że najbardziej zapamiętanym riffem 2016 zostanie u mnie "I Walk For Miles" Dinosaur Jr., który sieje niesamowite dobro zarówno na gównianych słuchawkach-pchełkach, jak i grany przez autora na żywo, wsparty ścianą wzmacniaczy (d…

Buntownika o wiek się nie pyta - relacja z warszawskiego koncertu New Model Army

Obraz
Gdy tylko dowiedziałem się, że New Model Army tej jesieni odwiedzą nasz kraj na dłużej, w dodatku zahaczając o Warszawę, wiedziałem że muszę tam być. Po drodze oczywiście zdążyłem się nieco pochorować, jednak czym jest zła dyspozycja wobec uczestnictwa w gigu zespołu, który po raz kolejny udowadnia, że znajduje się na szczycie swojej twórczej formy?
Po dotarciu do stołecznej Proximy, w towarzystwie grupki niemieckich fanów, którzy przyjechali za New Model Army aż nad Wisłę, przyszła pierwsza radość w ten słotny jesienny wieczór - Farben Lehre, popis poczucia humoru organizatora koncertu, właśnie kończyli swój występ.
Nie przyszło długo czekać, aż na scenie zainstalują się przybysze z Wielkiej Brytanii, którzy tym razem promowali swoją najnowszą, surową niczym zima płytę, zatytułowaną nomen omen "Winter".
Właśnie z tego materiału, dość znacznie różniącego się od "Between Dog And Wolf", usłyszeliśmy najwięcej - od otwierającego koncert punkowego "Burn The Castle…

Przebudzenie Mocy - Black Sabbath w Krakowie

Obraz
Nie tak dawno temu pojawił się obrazek, przedstawiający stadium przed i po obejrzeniu nowej, wyczekiwanej pierwszej części nowej trylogii "Gwiezdnych Wojen". Na pierwszym obrazku widać chłopaka z dziewczyną, którzy wchodzą na salę kinową. On jest sceptyczny - mówi że to już na pewno nie to samo, że nowy film to z pewnością dziadostwo i temu podobne rzeczy. Następny obrazek przedstawia tę samą parę wychodzącą z seansu. Mężczyzna nie jest już dorosłym facetem, tylko małym chłopcem, który... cofnął się do dzieciństwa.
Gdy jechałem na koncert Black Sabbath, pierwszy i pewnie ostatni w moim życiu, nie byłem może aż tak sceptyczny, jak fan "Gwiezdnych Wojen", ale nie ukrywam - bardziej moje myśli zajmował Kraków i jego uroki. Obserwowałem zmieniające się powoli widoki za oknem, coraz większą ilość spadzistych dachów i połacie pól, a że w słuchawkach brzęczały "Never Say Die", "Paranoid" itp. rzeczy - to była sprawa drugorzędna.
Nie podoba mi się to, c…

Something happened on the day he died

Obraz
Teraz wszystko jest jasne - przekaz nowej płyty, cała ta dekadencka poetyka...
Tak się żegna ze światem David Bowie. Po prostu nagrywa świetną płytę, która stanowi z jednej strony zgrabne podsumowanie kariery, z drugiej zaś - niezwykle ważny testament.
Tylko od tych, którzy przyszli i przyjdą po nim, zależy przyszłość muzyki popularnej, którą Bowie wyprzedzał i zwyczajnie, w sposób niewymuszony bawił się nią - bo element zaskoczenia to coś, co towarzyszyło poczynaniom Brytyjczyka (a może Marsjanina?) praktycznie od samego początku.
Niezliczone pomysły na siebie, realizowane dzięki tytanicznej pracy, determinacja i opanowana do perfekcji sztuka poruszania się w świecie blichtru i kiczu, a przede wszystkim autentyczność pod skórą kameleona - tak go zapamiętam jako Artystę.

David Bowie (8.01.1947-10.01.2016)






2015 - małe podsumowanie

Obraz
Rok 2015 upłynął mi bardzo dynamicznie, do tego stopnia, że muzyka zeszła na drugi plan. Dlatego umieściłem niewiele płyt w zestawieniu. Sprawę dodatkowo utrudnił fakt, że sporo płyt słuchanych przeze mnie w 2015 powstało znacznie wcześniej... Nie ma jednak tego złego, bo przecież jakość się liczy.

Goatsnake - Black Age Blues
Do Goatsnake mam sporo sympatii (nie napiszę że uwielbiam, bo bym skłamał), ale ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałem w minionym roku, była ich nowa płyta.  Ta okazała się kopalnią świetnych numerów - z doomowego, bluesującego grania nie trafiłem chyba na nic równie świeżego. "Black Age Blues" to dowód na to, że duch Black Sabbath żyje i jeszcze nie porzygał się od zjadania własnego ogona.




Marilyn Manson - The Pale Emperor
Cały tekst poświęciłem powrotowi Mansona do formy (przynajmniej muzycznej). Przewałkowałem tę płytę na wszystkie strony i dalej jest dobrze. Ten album pokazuje też, że dobrze brzmiąca gitara zawsze poprawi nastrój, nawet na tak pos…

O dziewczynie która wracała nocą sama do domu

Obraz
Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”Najpierw był plakat – utrzymany w oszczędnej kolorystyce czerni, bieli i czerwieni. Plakat, przypominający ten od kultowego hiszpańskiego horroru „Alucarda”, zdecydowanie zachęcał do zapoznania się z „Dziewczyną która wracała nocą sama do domu”. Pojawiały się też głosy porównujące film z „Sin City”. Dziś można śmiało powiedzieć, że „Dziewczyna…” ma z filmem Rodrigueza tyle wspólnego, ile z wspomnianym klasykiem nunsploitation.


Fabuła „Dziewczyny…” jest prosta i wymowna. Akcja rozgrywająca się w miasteczku o wymownej nazwie Bad City opowiedziana jest obrazami; dialogi pełnią tutaj funkcję drugorzędną. Najważniejszy jest obraz – trzeba przyznać, że zdjęcia do filmu są niezwykle sugestywne. Wyludnione miasto i czarno-biała kolorystyka kojarzyć się mogą z estetyką westernu, jednak najbliższe skojarzenie to Jim Jarmusch. Ten wczesny, z czasów „Inaczej niż w raju”. W tej ponurej konwencji Ana Lily Amirpour snuje swoją his…